„Opłaty półkowe” jako przejaw czynu nieuczciwej konkurencji

Zgodnie z art. 15 ust 1 pkt 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 roku o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji( Dz.U.2003.153.1503) (dlej: U.Z.N.K.) czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności przez pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży.

Mimo istnienia wyraźnego ustawowego zakazu pobierania opłat za przyjęcia towaru do sprzedaży, częstą praktyką dużych sieci handlowych jest wymuszanie, na zazwyczaj słabszych przedsiębiorcach chcących sprzedawać swoje produkty na szeroką skalę, pobieranie opłat potocznie zwanych „opłatami półkowymi”. Opłaty te często przybierają postać „konsultacji handlowej w związku z otwarciem nowego punktu sprzedaży”, „bonusu wyrażonego w skali procentowej od ilości sprzedanych produktów” czy w końcu bliżej nieokreślonej „usługi marketingowej”.

Z punktu widzenia przywołanego art. 15 U.Z.N.K. oraz orzecznictwa, na wstępie podkreślenia wymaga fakt, iż bez znaczenia jest jaką formę przybiera opłata oraz jaką będzie miała nazwę. Kluczowym i wystarczającym elementem do uznania, iż stanowi ona czyn nieuczciwej konkurencji jest fakt jej pobrania od przedsiębiorcy w związku z przyjęciem towaru do sprzedaży.

Stanowisko takie wyraził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 czerwca 2008 r., III CSK 23/08, LEX nr 449921, „O utrudnieniu dostępu do rynku może świadczyć m.in. powszechność praktyki zawierania umów marketingowych towarzyszącym umowie sprzedaży towarów do sieci (z każdym dostawcą towarów), zachwianie odpowiedniej, rzeczowej i finansowej relacji porozumień marketingowych (ich częstotliwości i okresów) do sprzedawanej do sieci masy towarowej (zjawisko tzw. nadmarketingu), narzucanie sprzedającemu (dostawcy) odpowiednich postaci wielu rabatów (w ramach dostawy tego samego towaru do sieci), tworzenia niejasnych z punktu widzenia umowy głównej (sprzedaży) tzw. budżetów promocyjnych o charakterze tzw. kredytu handlowego, zawieranie umów o promocję towaru renomowanego i innych.”

Mimo, iż samo roszczenie przedsiębiorcy jest często w pełni zasadne, duże sieci handlowe bronią się przed zwrotem opłat. Najczęściej przybieraną strategią jest próba wykazania, iż mimo poboru opłat nie doszło w konsekwencji do utrudniania przedsiębiorcom dostępu do rynku.

Nierzadko również sieci handlowe wykazują, iż usługi różnego typu, pod którymi ukryte są opłaty za przyjęcie towaru do sprzedaży, nie były jedynie fikcją, a w rzeczywistości były wykonywane np. poprzez przekazywanie krótkich informacji o lokalnym rynku bądź o możliwościach zwiększenia asortymentu na dane produkty. Często można również spotkać się z argumentem, iż mimo poboru opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, działania te są zgodne z umową zawartą de facto pomiędzy profesjonalnymi podmiotami, a podstawę poboru opłat w tym przypadku stanowi swoboda umów i zgodna wola stron.

Należy wskazać, iż wszystkie przywołane powyżej argumenty na jakie powołują się sieci handlowe mimo, iż z pozoru słuszne i funkcjonujące w obiegu prawnym, to jednak w świetle art. 15 ust. 1 pkt 4 U.Z.N.K. stanowią czyn nieuczciwej konkurencji.

W tym miejscu podkreślenia wymaga fakt, iż dla ocen, czy świadczenia pieniężne uiszczane przez dostawcę mają charakter niedozwolonych opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, nie mają decydującego znaczenia zarówno forma zastrzeżenia tego rodzaju świadczeń, jak i użyte dla ich określenia nazewnictwo. W szczególności mogą być uznane za tego rodzaju opłaty świadczenia, które dostawca zobowiązany jest uiszczać do rąk odbiorcy na podstawie zawieranych obok podstawowych umów kupna-sprzedaży (dostawy) umów dodatkowych, przybierających zwykle postać umów tzw. marketingowych, na podstawie, których dostawca zobowiązany jest do zapłaty należności z tytułu rabatów „od obrotu”, opłat „na otwarcie” sklepu, kosztów wydawania gazetek promocyjnych itp. (patrz wyrok Sądu Apelacyjnego z dnia 13.10.2010 r. I ACa 707/10)

Zgodnie z przywołaną powyżej argumentacją, nie ma znaczenia czy usługi marketingowe były rzeczywiście świadczone i czy umowy zostały dobrowolnie zawarte pomiędzy stronami. Najmniej trafnym argumentem na jaki powołują się sieci handlowe jest fakt, iż mimo, że doszło do poboru nienależnych opłat to jednak nie spowodowały one utrudnienia dostępu do rynku dla innych przedsiębiorców.

Przyjęcie takiego stanowiska powoduje, iż sieci handlowe same przyznają fakt poboru nienależnych opłat, a tym samym w pełni wyczerpują dyspozycję zawartą w art. 15 ust 1 pkt 4 U.Z.N.K.

Aktualnie na gruncie ujednoliconego orzecznictwa oraz poglądów doktryny największym utrudnieniem w dochodzeniu zwrotu nienależnie pobranych opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży jest fakt, iż duże sieci handlowe wymuszają na z reguły słabszych podmiotach zawarcie umowy           o treści często jednostronnie przez nie ustalonej. Wobec czego w umowach tych znajdują się zapisy znacznie komplikujące kwestię rozpoczęcia oraz prowadzenia sporu. Nierzadko w umowach tego typu znajduje się skomplikowana oraz wieloetapowa procedura związana z rozpoczęciem sporu i próbą rozwiązania go. Wśród przykładowych etapów do przejścia, do których zmuszeni są przedsiębiorcy możemy wymienić: obowiązek podjęcia próby ugodowych negocjacji, wszczęcie mediacji przy stałym ośrodku mediacji, czy też prowadzenie sporu przed Sądem Arbitrażowym co dodatkowo wiąże się z poniesieniem znacznych kosztów.

Reasumując należy wskazać, iż mimo istnienia wyraźnego zakazu wynikającego z art. 15 ust 1 pkt 4 U.Z.N.K. oraz jednolitego orzecznictwa przyznającego prawo do zwrotu opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, droga jaką musi pokonać uprawniony podmiot jest bardzo skomplikowana, a duże sieci handlowe mocno bronią się przed zwrotem opłat, gdyż zwykle kwoty jakie zobowiązane są zwrócić sięgają od kilkudziesięciu do nawet kilku milionów złotych.

Nie oznacza to jednak, iż zwrot opłat jest nazbyt trudny i skomplikowany by zaniechać próby ich dochodzenia. Kancelaria Prawnicza prowadząca liczne sprawy z zakresu zwrotu nienależnie pobranych opłat wielokrotnie zakończyła je z pełnym sukcesem Klienta

Aplikant radcowski. Specjalizuje się w prawie gospodarczym i prawie cywilnym.